Dzięki uprzejmości ustawodawcy osoby zajmujące się rozliczaniem VAT w firmach dostają mocno w kość. Dlaczego, skoro celem wprowadzenia nowego jednolitego pliku kontrolnego (JPK) ma być uproszczenie raportowania VAT (sic!)?

To niemalże pytanie retoryczne, a odpowiedź mogłaby być tylko jedna – łatwiej to już było.

Kiedyś w pięknych czasach wystarczało złożyć w urzędzie deklarację, z której urząd dowiadywał się, ZA ILE podatnik sprzedał, a za ile kupił.

Potem wprowadzono pliki JPK, z których urząd dowiaduje się nie tylko za ile zostało sprzedane/ kupione ale również KIEDY i KOMU.

Teraz będzie jeszcze fajniej, bo urząd dowie się ZA ILE, KIEDY, KOMU i CO DOKŁADNIE zostało sprzedane a nawet kupione.

Kodów jest 43 i księgowi marzyli o tym, żeby je wykuć na pamięć i skrupulatnie wyłapywać dokumenty, których mogą dotyczyć. Księgowi marzyli o tym, żeby klientów wypytywać „a co Pan/Pani za usługę świadczy?”, „a co kryje się pod tajemniczą usługą na fakturze?”.

Ile z tego wyniknie problemów? Czy wszystkie programy zadziałają jak należy? Czas pokaże.

Spoglądając na harmonogram prac sejmowych, w którym przewidziano wiele kolejnych „uproszczeń” dla przedsiębiorców, zaskakujących zwrotów akcji w uprawnieniach kontroli wszelakich pozostajemy w nadziei, na to, że nie zwycięży „lepsze wrogiem dobrego”.